#eksplorAZJA

Nie byłabym sobą zaczynając od początku… zdecydowałam się więc rozpocząć moją relację z półtoramiesięcznej wyprawy po Azji Południowo-Wschodniej od podsumowania całego przedsięwzięcia w liczbach i kilku konkretach. Gdyby ktoś był ciekawy skąd zrodził się w ogóle pomysł na ten kierunek oraz jak wyglądały krok po kroku nasze przygotowania i planowanie – zdaje się że świetnie trafił. 

Dodatkowo poprzeplatałam je też paroma ogólnymi informacjami przydatnymi przy planowaniu dalekiego wypadu za granicę, m.in. dlaczego potrzebujesz skontaktować się ze swoim bankiem przed wyjazdem. 

To jak, gotowi?

Tuk tuk - główny środek transportu zatłoczonych azjatyckich miast

Kilka azjatyckich krajów?
W pięć tygodni? Z plecakami?

Wchodzę w to! Decyzja zapadła stosunkowo szybko. Pod koniec maja Piotrek pochwalił się swoim planem podboju wschodniego kontynentu, który (nie ma co ukrywać) strasznie mi się spodobał. 

Jak to się stało, że mieliśmy na to czas? Już pędzę z wyjaśnieniami. W przypadku medycyny, obowiązkowy staż podyplomowy kończy się po 13 miesiącach, a dokładnie w ostatni dzień października. Pierwszych wyników postępowania rekrutacyjnego na specjalizację można spodziewać się w połowie listopada. Później taki młody adept sztuki lekarskiej ma do 3 miesięcy na rozpoczęcie kilku lat szkolenia. To dopiero po nim będzie mógł nazywać się specjalistą w danej dziedzinie.

Widok z okna samolotu, podchodzenie do lądowania w Singapurze.

Wykorzystaliśmy więc (uważam że koncertowo) wymuszoną przerwę w pracy. Termin wyjazdu, czyli listopad-grudzień dodatkowo zawęził nam wybór lokalizacji. Do tego wszystkiego chwilę wcześniej PLL LOT ogłosił otwarcie bezpośredniego połączenia między Warszawą a Singapurem, które dzięki temu były dostępne w bardzo przystępnej cenie. W ten sposób, w niecały tydzień od naszej pierwszej rozmowy, oboje mieliśmy już kupione bilety i przeszliśmy do najprzyjemniejszego etapu podróży – czyli jej planowania.

Po kilkunastu (burzliwych) dyskusjach, przeszukiwaniu forów internetowych, różnego rodzaju źródeł wiedzy podróżniczej oraz wizualnych inspiracji na instagramie mieliśmy wstępny zarys wyprawy – tak nam się właściwie wydawało… Ale gdyby porównać z nim wersję ostateczną – zgodne pozostały właściwie tylko odwiedzone przez nas kraje.

Zestaw - karta pokładowa z paszportem. W dzień odlotu nie liczy się nic więcej

Plan był prosty - zobaczyć możliwie najwięcej w krótkim czasie.

Pod względem stylu zwiedzania nie mogliśmy być bardziej podobni. Fascynacja nowymi miejscami i chęć ich bliższego poznania zdecydowanie przewyższa u nas uczucie jakiegokolwiek zmęczenia i zdrowy rozsądek przy planowaniu pobytu. Byliśmy więc zgodni – ma być dużo i intensywnie. Za ciężko szło nam rezygnowanie z potencjalnie fantastycznych lokalizacji.

W ciągu kolejnych miesięcy sukcesywnie wbijaliśmy pinezki i łączyliśmy kropki na mapie. Następnie szukaliśmy i kupowaliśmy połączenia lotnicze, ale też promy i autobusy, rezerwowaliśmy noclegi, podpytywaliśmy znajomych (i nieznajomych także) o wskazówki i miejsca warte odwiedzenia. Jednocześnie zapełnialiśmy listę niezbędników przed wyjazdem – szacowanie budżetu, przegląd zalecanych i wymaganych szczepień ochronnych, informacje o obowiązku wizowym dla odwiedzanych krajów, dywagowaliśmy jaki sprzęt foto/video ze sobą zabrać, które aplikacje okażą się przydatne oraz na jakie ubezpieczenie warto będzie się zdecydować.

Najwygodniejszy środek transportu na dużych odległościach.

Czas na konkrety -
jakie kraje w końcu odwiedziliśmy?

Wymienienie jednym tchem wszystkich państw, które znalazły się na naszej liście: zaliczone do dziś, nawet na mnie samej robi ogromne wrażenie. Za każdym razem zastanawiam się jak mogliśmy być tak szaleni w doborze tempa i ilości lokalizacji. Ale jednocześnie chwilę później, idąc krok dalej i analizując cały wyjazd dokładniej, za nic nie zmieniłabym jego postaci i cieszę się, że postąpiliśmy właśnie tak. 

Dzięki temu zaspokoiliśmy swoje podróżnicze potrzeby, przynajmniej na jakiś czas 🙂

mapka poglądowa naszej wyprawy
Patrzcie gdzie byliśmy podczas wyprawy. Albo gdzie nas w zasadzie nie było
w Azji Południowo-Wschodniej.
  • Singapur
  • Malezja – Kuala Lumpur i Borneo (KK, Sandakan, Miri)
  • Tajlandia – południowe wysepki i Bangkok
  • Kambodża – Siem Reap i Phnom Penh
  • Wietnam – Ho Chi Minh i Mui Ne
  • Filipiny – Manila i południowy Luzon
 
Czy jest coś bardziej satysfakcjoującego podróżnika, niż takie zapełnianie stron w paszporcie?

Od czego zacząć planowanie?
Gdzie szukać rzetelnych informacji?

Internet znany jest z bogactwa informacji jakie zawiera. Można śmiało powiedzieć, że aż kipi w odpowiedzi na każde zapytanie wpisane w wyszukiwarkę (nierzadko dostarczając zabawnych sugestii do początku wpisanej frazy). Niestety często natrafiamy w pierwszej kolejności na nierzetelne, kompletnie nieprzydatne dane. Chyba nie muszę zaznaczać, że warto korzystać ze sprawdzonych portali, zgodnych z najnowszym stanem wiedzy. Jeśli więc marzy Wam się zorganizowanie podróży na własną rękę, a nie wiecie od czego zacząć… sprawdźcie poniższe adresy.

Poniżej przygotowałam dla Was krótką listę wielokrotnie sprawdzonych pewniaków. W razie czego chętnie służę pomocą, piszcie.

Polak za granicą [ 🔗 ] – Informacje dla podróżujących MSZ – jak dla mnie świetnie przygotowany rządowy portal, niezastąpiona pomoc w początkowej fazie przygotowań, kompletna wiedza w pigułce. Zaczynamy od wyboru państwa, które nas interesuje. Podstrona o każdym z krajów zawiera kilka sekcji odnośnie bezpieczeństwa, wjazdu i pobytu (ograniczenia czasowe, obowiązki wizowe, potrzebne dokumenty), zalecane ubezpieczenie, informacja zdrowotna zawierająca listę zalecanych przez WHO szczepień, wskazówki odnośnie poruszania się po kraju, specyficzne przepisy prawne oraz ogólne przydatne informacje.

Szczepienia dla podróżujących [ 🔗 ] – przydatny portal, zbierający informacje na temat zalecanych szczepień w konkretnych krajach, pozwalający wyszukać placówki szczepień i poradni podróżniczych oraz zapoznać się z podstawowymi informacjami na temat chorób tropikalnych – ich dróg przenoszenia, objawów oraz możliwej profilaktyki zakażeń

Tajlandia - punkt widokowy na Koh Phi Phi.

Mandalay.pl [ 🔗 ] – czyli Wirtualny przewodnik po Azji – nieoceniona pomoc, świetnie przygotowana strona. Łatwa nawigacja na podstawie mapy lub wyszukiwania nazw, opis miejsc wzbogacony o zdjęcia i opinie użytkowników wraz z ich ocenami. Przez specyfikę naszego wyjazdu na etapie wstępnego planowania baaardzo skorzystaliśmy z zasobów portalu.

Medycyna podróży [ 🔗– strona internetowa Zakładu Epidemiologii i Medycyny Tropikalnej Wojskowego Instytutu Medycznego (ZEiMT WIM) z siedzibą w Gdyni. Istna skarbnica wiedzy dla dociekliwych. Zawiera zdecydowanie bardziej szczegółowe informacje na temat zagrożeń, chorób endemicznych (czyli stale występujących w danym regionie), szczepień, profilaktyki i specyfiki chorób tropikalnych. Z ciekawostek, to jedyne w Polsce miejsce, które kształci lekarzy w zakresie specjalizacji z Medycyny Tropikalnej i Podróży.

12go.asia [ 🔗 ]wyszukiwarka połączeń różnymi środkami transportu z możliwością kupna biletów. Za jej pośrednictwem z wyprzedzeniem sprawdziliśmy rozkład niektórych połączeń autobusowych, a także zakupiliśmy bilety na przeprawy promami w południowej Tajlandii oraz kilka dalekobieżnych autobusów.

Manila - zatłoczona stolica Filipin. Z gęstością zaludnienia 44tys/km2.

Wyprawa w liczbach

Zbliżając się do końca podsumowań, w ramach ciekawostki spójrzcie na zestawienie liczb podczas naszej podróży.

0
odwiedzonych krajów
0
używanych walut
0
wysłanych kartek pocztowych
0
nowych pieczątek w paszporcie
0
interakcje z małpimi złodziejaszkami
0
przejazdów autobusem międzymiastowym
0
odwiedzonych lotnisk
0
środków transportu
0
gigabajtów zdjęć i filmów
0
km odległość Warszawa-Manila
0
połączeń lotniczych
0
kg max. waga bagażu na lotnisku
0
przepraw łódkami i promami
0
km pokonane pieszo
0
postawionych kroków
Stoisko na targu spożywczym w Ho Chi Minh, Wietnamie.

Co i dlaczego potrzebuje wiedzieć Twój bank przed wyprawą do kilku krajów.

Nie dla wszystkich do końca oczywiste są kwestie finansowe podczas takiej złożonej podróży, dlatego postanowiłam poświęcić temu kilka zdań w tym wpisie.

Zacznijmy od gotówki. Najczęściej jest to najbardziej korzystna forma płatności. Trzeba pamiętać o tym, że z dostępnością terminali płatniczych i bankomatów nie zawsze będzie łatwo. Dodatkowo, chyba najbardziej autentycznym sposobem na poznanie lokalnych społeczności są zakupy na targach, straganach ulicznych – tak przecież żyje Azja! Odwiedzając kilka krajów i to dosyć odległych niemożliwym jest oszacowanie ile tak naprawdę wydamy w każdym z nich. Nie oszukujmy się też, że rzadkich walut z odległych krajów w polskich kantorach nie dostaniemy… 🙂 Jak to przeszkoczyć? Najlepiej zabierać ze sobą międzynarodową walutę. Najbezpieczniejsze wydają się Amerykańskie Dolary, ewentualnie Euro lub Brytyjskie Funty.

No ale dobrze, wyjeżdżając na dłużej, tej gotówki musi być całkiem sporo, więc jak  bezpiecznie transportować większe ilości pieniędzy? Wypracowaliśmy kilka sztuczek wartych zastosowania, ale o tym wspomnę przy niezbędnikach podczas pakowania, które dla Was szykuję w następnym wpisie.

W takich straganikach jak ten jedynym środkiem płatności pozostaje gotówka.
Gotówka, gotówką, ale na niespodziewane wydatki przygotowanym być trzeba. Ja przed wyjazdem wybrałam się do placówki swojego banku doradzić się u pracownika, jak temat “ugryźć” najlepiej. Po pierwsze – sprawdzić czy doliczają Wam prowizję za przewalutowanie od transakcji, po drugie jaki jest koszt ewentualnej wypłaty z bankomatu – istotne czy stały, czy w wartości procentowej od wybieranej kwoty. Zapytać, czy nie dysponują jakimiś pakietami, które za niewielką opłatą można by uruchomić na czas podróży, a dzięki temu cieszyć się np. bezpłatnym wybieraniem gotówki. 
Plecak - najlepsza forma bagażu na kilka tygodni podróży.

W banku poproszono mnie również o wyszczególnienie listy krajów do których się wybieram, aby uniknąć czasowego zablokowania karty ze względów bezpieczeństwa. Umówmy się, że transakcja w przykładowym Phnom Penh za pobyt w hotelu, kilka dni po tankowaniu gdzieś na polskich bezdrożach, może się wydać delikatnie podejrzana. Sprawa jest co prawda łatwa do odkręcenia, ale chyba każdy woli uniknąć kosztów połączenia telefonicznego z infolinią. Ostatnia sprawa – aktywacja paska magnetycznego na czas wyjazdu. Zwykle domyślnie jest ona zablokowana. W Polsce jak i okolicznych europejskich krajach ta forma płatności została praktycznie zupełnie wyparta przez chipy stykowe oraz płatności bezdotykowe. W Azji to inna historia- zdarza się że terminal obcej karty nie odczyta, bądź opcji takiej nie mają wcale. W moim przypadku dwa razy była konieczność użycia paska magnetycznego, więc uważam że warto o tym wspomnieć.

Wietnamski targ z tkaninami, tutaj też na próżno szukać terminali płatniczych.

Bez tego zginęlibyśmy jak ciotki w Czechach - czyli subiektywna lista bezwzględnie potrzebnych aplikacji mobilnych.

  • Google maps - same mapy zna właściwie każdy, ale godną polecenia jest możliwość pobierania map offline, dodatkowo przy dostępie do internetu doświadczyliśmy całkiem sprawnie działającego wyszukiwania połączeń transportu publicznego
  • Maps.me - darmowa aplikacja ze świetnie rozwiniętymi mapami offline, możliwość pobierania całego kraju
  • Grab - azjatycki uber, tylko lepiej rozwinęty. Co prawda potrzeba internetu, ale nie wyobrażam sobie wprosta naszego wyjazdu bez tej aplikacji. Możliwość zamawiania korporacyjnych taksówek z poziomu aplikacji, z wyborem miesjca odbioru i docelowego. Możliwość płatności kartą lub gotówką - z góry ustalonej i zatwierdzanej przez aplikację ceny. Uwierzcie, że biorąc pod uwagę azjatyckie podejście do chachmęcenia nieświadomych turystów - zaoszczędziliśmy nieocenione krocie!
  • Google translate - z opcją pobierania języków offline. Z doświadczenia wiem, że lepiej tłumaczyć jakikolwiek język na i z angielskiego - polska gramatyka najzwyczajniej w świecie przerasta algorytmy
  • Xe Currency - czyli przelicznik walut, z możliwością wpisywania konkretnych kwot, pobierający aktualne kursy przy połączeniu z siecią. Niby banalne, ale przy stosowaniu którejś już z kolei waluty w pewnym momencie absolutnie nie mieliśmy pojęcia ile chce nas policzyć przesympatyczna pani sprzedająca kokosy na ulicy.
  • Booking - oprócz możliwości łatwego wyszukiwania i rezerwowania noclegów, świetnie porządkuje wszystkie rezerwacje, ustawia nasze pobyty w porządku chronologicznym i ułatwia odnajdywanie kodów PIN rezerwacji, zwykle potrzebnych przy check-inie.
  • Couchsurfing - jeśli jesteś otwartym podróżnikiem, lubisz poznawać lokalne społeczności i dostawać wskazówki z pierwszej ręki od tubylca, a do tego nie płacić za nocleg to opcja dla Ciebie. W naszym przypadku gościnność przyniosła same plusy - zmniejszyła całościowe koszty wyjazdu, pozwoliła skorzystać z bezcennych tipów i zaznać chociaż namiastki lokalnej codzienności. Z minusów - wypada poświęcić w zamian trochę uwagi naszemu gospodarzowi, wspólne wyjścia, wieczory spędzone na rozmowach o Waszych kulturach, dla nas - dwóch gaduł, ciężko uznać to za jakąkolwiek uciążliwość 🙂
Po 5ciu tygodniach nawet nasze plecaki poczuły azjatycki klimat

Krótkie podsumowanie wrażeń. Czy pojechałabym jeszcze raz?

Oczywiście! Co więcej, na pewno pojadę. Na tym etapie wiem już co pominęłam, na które regiony chciałabym poświęcić więcej czasu, jak przemieszczać się jeszcze sprawniej, czy finalnie nie dać się przechytrzyć lokalnym oszuścikom i mafiom taksówkowym. Warto powiedzieć, że Azja jest bardzo przystępna dla zwiedzających na własną rękę. Na dobrą sprawę nie mieliśmy większych problemów z rezerwowaniem noclegów, przemieszczaniem się ani niczym innym, a z wyjątkiem kilku zupełnie niegroźnych sytuacji czuliśmy się zupełnie bezpiecznie. Samych azjatów można generalnie określić jako bardzo przyjaznych i chętnych do pomocy (uwaga na regionalną zmienność).

Czuję się jednak w obowiązku ostrzec Was przed pierwszą podróżą do Azji, ze względu na jej zaraźliwość. Będziecie głodni tego klimatu życia, gościnności i odmienności, kolorowego przepychu w świątyniach i dosłownie głodni pysznego jedzenia. Prędzej czy później wrócicie. Mogę zagwarantować, że nie będzie Wam brakować jedynie tych złośliwych małp 🙂

Wschód słońca nad Angkor Wat. Siem Reap, Kambodża.

Podziel się swoim doświadczeniem!

Zdecydowalibyście się na podobną wyprawę? A może macie za sobą podobne przygody w innych rejonach świata? Znasz wartościowe źródła informacji o które można by było poszerzyć moją listę? Czy jeszcze jakaś aplikacja okazała się niezbędna w podróży? Tworzycie tak zwane checklisty przedwyjazdowe?

Podyskutujmy o tym – przydatnych danych nigdy za wiele 🙂

2 Responses

  1. Dariusz Włodarczyk
    | Odpowiedz

    Piękny język. Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Bezcenne wprost porady !
    Dzięki i czekam na jeszcze. Jak zwykle zresztą 😀
    Pozdrawiam serdecznie ‚

    • Aleksandra | Lekarka w podróży
      | Odpowiedz

      Baaaardzo dziękuję, jak zwykle dodajesz skrzydeł komentarzami 🙂 Pracuję nad kolejnymi, bardziej szczegółowymi.
      Pozdrawiam Darku!

Leave a Reply